Wednesday, May 24, 2017

Dyktando śląskie 2017

Podobnie jak w roku ubiegłym dyktando (4 DIKTAND GODKI ŚLŌNSKIJ), któremu patronuje Óndra Łysohorski, odbędzie się w Rybniku-Niewiadomiu, w zabytkowej kopalni Ignacy, to jest Hoym.
Informują o tym organizatorzy DURŚ (Demokratyczna Unia Regionalistów Śląskich; a po śląsku durś znaczy: wciąż) oraz m.in. portal Onet.pl.
Świetną inicjatywą było zorganizowanie w tym roku dyktanda śląskiego wśród najmłodszych piśmiennych śląskojęzycznych obywatelek i obywateli. Jak powiada profesor Michael Moser, autorytet w dziedzinie studiów nad historią języka ukraińskiego (w tym historii uzasadniania, że nie jest on chłopską gwarą południowozachodniorosyjską lub wschodniopolską), dzieci to „najważniejsi czytelnicy” (Kraków, Instytut Filologii Wschodniosłowiańskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego, 23 maja 2017 r.).
Patronat jest kwestią nieco skomplikowaną, ponieważ Łysohorsky tworzył język laski, który nie jest tym samym co górnośląski. W Polsce najwięcej i najciekawiej pisze o nim Grażyna Balowska.
Ważne jest jednak, że dyktando promuje pisanie po śląsku. Śląszczyzna współczesna nie jest tylko systemem oralnym i archaicznym. Wielu jej użytkowników chce pisać, pisać w sposób unormowany, pisze w Sieci, toteż dyktando służy wzmocnieniu poczucia sensowności takiego podejścia.
Powodzynio!

Tuesday, May 23, 2017

Czy górnośląski język umiera?

Nie. Tak. Już umarł. Jeszcze się nie narodził.
Mniej więcej takie diagnozy można było usłyszeć podczas spotkania zorganizowanego w Teatrze Korez w Katowicach, przy placu Sejmu Śląskiego z pomnikiem Korfantego w centrum w środę 17 maja 2017 r. Byłem i ja. Jestem na tym zdjęciu z Gazety Wyborczej, która krótko zrelacjonowała spotkanie.

Sprawozdania


Głównym organizatorem był Marcin Musiał, To człowiek energiczny, autor bloga literacko-politycznego Tylko burak nie czyta, aktywniejszy ostatnio na profilu facebookowym.
Dużą zasługą Onego człowieka jest wprowadzenie tematyki śląskiej na Kongresie Kultury w 2016 roku. Można sobie obejrzeć serię wystąpień na YouTube (moje, dosłane z Krakowa, też tam jest, dziękuję).
Emocje emocjami, ale dokumentację też trzeba zrobić.
Na spotkaniu zaprezentowano Pakt dla śląskiej godki. Zdjęcie zarchiwizowałem, bo na FB przepadnie w odmętach niepamięci.
Foto: być może Aleksander Lubina.
Sam zaś tekst wyjściowy, nieskażony cyberchochlikami drukarskimi, wyglądał tak:
MY,
niżej podpisani,
sympatię dla godki i obowiązek wobec niej z różnych
źródeł wywodzący, ludzie o różnych zapatrywaniach
na świat i życie, pełni świadomości co do roli języka
jako jądra świata, przekaźnika tożsamości, historii i
dziedzictwa, budulca przyjaźni i miłości, a zarazem
świadomi, że w świecie dynamicznie przeobrażającym
się, w którym spośród kilku tysięcy języków, duża
część ich wymrze, a przetrwają tylko języki dużych
narodów lub też te, które współegzystując obok
języka dużego narodu, w tymże narodzie znajdą
spolegliwego opiekuna, apelujemy o zrozumienie i
dalekowzroczność rządzących, obecnych i przyszłych,
a jednocześnie zobowiązujemy się do działania na
rzecz ślonskiej godki, jako fundamentu śląskiego
uniwersum.

Mamy relację Dziennika Zachodniego. Dziennikarze (Magdalena Mikrut-Majeranek) umieją w skrócie napisać, więc zacytujmy:
W debacie wzięli udział: prof. Zbigniew Kadłubek (wykładowca UŚ, śląski intelektualista, pisarz), prof. Tadeusz Sławek (literaturoznawca, były rektor UŚ), Mirosław Neinert (aktor, dyrektor Teatru Korez), Monika Rosa (posłanka na Sejm RP, Nowoczesna), Marcin Musiał (inicjator prac nad ustawą o jęz. śląskim, Nowoczesna), Ilona "Potania" Chylińska (raperka), Justyna Majerska (stowarzyszenie "Wilamowianie"), Karol Gwóźdź (poeta), Gabriel Tobor (burmistrz Radzionkowa, tłumacz Pisma Świętego), Monika Rożek i Michał Baraniok (stowarzyszenie "Szkryfka"), Marcin Melon (pisarz, autor bestsellerów po śląsku) oraz Krystian Gałuszka (poeta, dyrektor MBP w Rudzie Śląskiej).
Silesion.pl chwycił się jednego passusu i pseudosensacyjnym tytułem sugeruje, że na sali wrzał rewolucyjny / powstańczy zapał: Zróbmy czwarte powstanie śląskie.

Pojawiło się sporo głosów krytycznych. Jeden z ważniejszych opublikował Grzegorz Kulik, opracowujący śląski korpus językowy, publikujący wideobloga Chwila z gŏdkōm. Uczynił to na piśmie i w komentarzu wideo. Zarzuty były różnego kalibru, dotyczyły mankamentów technicznych (pliki wideo z wystąpieniami M. Melona i K. Gwoździa nie chciały się odtworzyć), kwestii językowych — błędów w śląskim i nadmiaru polskiego, formuły spotkania i wyraźnej obecności partii politycznej w osobie poseł Moniki Rosy z .Nowoczesnej, która ma pilotować w Sejmie RP projekt nowelizacji odpowiedniej ustawy, aby uzyskać dla języka śląskiego status języka regionalnego. W innym, własnym tonie (inspirowanym niedawnym wystąpieniem w Katowicach prof. Tomasza Wicherkiewicza) napisał Rafał Szyma. Główna myśl (dla mnie) to pochwała języka jako narzędzia komunikacji, a nie pielęgnowanego wspomnienia idyllicznych czasów:
Hermetyczny plac do ślōnskij gŏdki – „mŏwy ôd serca”, to je gynau tyn fal, kej gŏdka sie zawiyrŏ, swijŏ, traci. Prawie wtynczŏs napoczynŏ robić za postwernakularnŏ (jak żech dobrze spokopiōł te słowo), richtich mŏ trzi sztwierci do śmierci.Trza sie starać ô ta frechownŏ, wrazidlatŏ gŏdka, kerŏ prōbuje pochytać cołki świat i kerŏ funguje, durś je żywo, mŏ swojich naturalnych używŏczy. Niy ô ta, co je ino spōmniyniym (ciepłym, miyłym, cniwym, ale ino spōmniyniym) ô umartych światach, czasach a ludziach.

Treść

Wystąpienie profesora Tadeusza Sławka (nagranie amatorskie, słabo słychać, warto się wsłuchać) postawiło kwestie języka górnośląskiego w perspektywie uniwersalistycznej i najgłębiej humanistycznej. Dziesięć maksym, wyzwalających z partykularyzmu i egoizmu własnej sprawy.


Gdy umiera język, umierają słowa i myśli.
Słowo lokalne jest arką...
Słowo powszechne jest sługą konieczności... (Heidegger w tle)
Nie tylko o bogactwo języków chodzi, chodzi też o bogactwo języka, w języku...
Może ktoś to spisze i opublikuje.

Literatura i działania

Po szybkim i głębokim wystąpieniu T. Sławka moją uwagę zwróciły bardziej niż wystąpienia posłanki Moniki Rosy i Marcina Musiała dwie premiery tłumaczeniowe. Gabriel Tobor, burmistrz Radzionkowa, zaprezentował 3 rozdział Listu św. Jakuba przełożony przez siebie na śląski, a Marcin Musiał po śląsku przedstawił początek Procesu Franza Kafki. Nie z takiego słuchowego odbioru sądzić mi o jakości tych przekładów. Być może właśnie jednym z pozytywnych owoców tego spotkania dla niektórych jest informacja o tym, że godka nie tylko do godanio służy, lecz że staje się coraz bardziej językiem literatury.
Działający w sferze artystycznej, jak Ilona „Potania” Chylińska i społecznej (stowarzyszenie Szkryfka) wnieśli powiew młodości.

Klamra. Kadłubek

Klamrą zamykającą (dla mnie, tak to zapamiętałem) było wystąpienie prof. Zbigniewa Kadłubka. Emocjonalne, lecz trzeźwe, czyli mocno ziemi się trzymające. Choć intelektualnie niełatwe.
Nagrał je Leon Swaczyna i umieścił na swoim YouTubie:

Sejmowe przemówienie Z. Kadłubka potrzebuje jeszcze lektury i komentarza. Teraz także padło wiele myśli, które muszą być na spokojnie przemyślane i zinterpretowane. Ilustruje pewne przełomy: czas śmiało mówić o języku, nie ma na co czekać, lecz trzeba wyjść do całej wspólnoty politycznej, do społeczeństwa współczesnej Polski, bo „Górny Śląsk jest gwarantem demokracji”. „Nie przekonujmy już przekonanych”... To my jesteśmy godką. Godanie po śląsku jest również gestem politycznym. Dwie dekady przespaliśmy. Politycy muszą uznać język śląski... muszą zrozumieć, że  jest to dla nas ważne... to nie jest przeciwko komuś, przeciwko Polsce... Było szczerze, poważnie, może chwilami idealistycznie (nierealistycznie). Ktoś komentował, że chodziło o lansowanie się profesora, który mentalnie przechodzi do partii .Nowoczesna Ryszarda Petru, żeby w tych czy owych wyborach... Tego akurat wrażenia nie miałem.

Nie ma podsumowania

Ze spotkania wychodziłem w nastroju dziwnym. Piszę o emocjach, bo emocje były zapowiedziane jako język interpretacji tego spotkania. Towarzyszyło mi poczucie jakiegoś niedopełnienia.
Nie był to meeting couchingowy, nie był to wiec polityczny ani też wieczorek autorski w instytucji kultury, nie była to demonstracja jedności moralno-politycznej Ślązaków. Wysłuchanie wielu głosów jednak było cenne. Debata toczy się od samego początku. Dariusz Dyrda wyszedł w trakcie. Śląskie miejsca w Internecie również dyskutują, ale tam, jak wiadomo, rozmowa może ugrząźć w szczegółach i osobistych animozjach.
To było dobre spotkanie. Dziękuję.

Tuesday, May 16, 2017

In statu moriendi?

Jutro spotkanie na temat śmierci ślōnskij godki. Podejście ponowoczesne. Naruszanie decorum. Projekt firmuje partia polityczna.

Tuesday, May 9, 2017

Z rosyjskiego na śląskie

Lubimy kwękać. Jako krytycznie nastawiony gmeracz szukam niedociągnięć w stosunku do ideału. Ludzie kulturalni narzekają na brak kultury wysokiej albo na nazbyt ludyczną i plebejską formę kultury śląskiej. Jedno i drugie jest jakąś formą negowania rzeczywistości. Ta zaś jest, jaka jest.
Marian Makula jest twórczym duchem, który swe talenty wciela, to jest realizuje. Transpozycja Ożenku Gogola to śląskie Zolyty.

Gdzie można obejrzeć sceniczną realizację? Niebawem, 28 maja, w Rydułtowach.
W Rydułtowskim Centrum Kultury.
Aktualne informacje na www.makula.pl.
Ten tekst współtworzy śląski krajobraz językowy już od kilkunastu lat. Konserwuje stereotypy? A może otwiera nowe przestrzenie dla języka in statu nascendi?

Saturday, April 29, 2017

Maria Kostrzewa z Tworkowa i jej wiersze.

Tworków był kwalifikowany jako wieś językowo „laska”. Teraz trudniej to powiedzieć, bo ze względu na zmiany demograficzne i językowe (wyjazdy, zmiana przynależności państwowej i kontaktów językowych) można uznać, że dokonała się przemiana przez zwiększenie cech górnośląskich, północnych.
Mieszka tam i jest żywym skarbem, także animatorką kultury — taką z serca i umiejętności, pani Maria Kostrzewa.
Seniorka, a działa w portalach społecznościowych. Publikuje wiadomości z życia Tworkowa i swoje liryczne refleksje. Jest też autorką książki: Co w sercu śpjywo, co w duszy mi gro (2016).
Oto fragment sprzed kilku dni — reakcja na kwietniowy śnieg.
Kwjyciyń dokoła , a zamiast kwiotkow,
musza zamiatać śniyg ze schodkow.
Wiosna downo miała tu być,
a jo musza jeszcze odgarniać śniyg.
Coś se mi nie podobo z tom Wiosnom,
ptoki ćwjyrkajom i na zimie marznom.

Słonecznika do budki ida im dać,

boroki ni majom co w tym śniegu dziubać.

Myśla że ta Wiosna se nom straciyła,

szukom jom i po znajomych żech pozwoniyła.
Te południowo-zachodnio-śląskie elementy to na przykład „se” jako odpowiednika polskiego „się”: Coś se mi nie podobo; Wiosna (...) se nom straciyła.
Każda fraza tworkowskiej autorki jest ciekawe dla językoznawcy. Dla dusz lirycznych też.



Friday, April 28, 2017

Le Petit Prince po mazursku

W facebookowj grupie publicznej Mazurská gádka pojawił się fragment Małego Księcia po mazursku. Przysłał go Psioter Ôt Sziatków.
Nietrudno się domyślić w tym nicku Piotra Szatkowkiego. Dokonał on przed kilku laty przekładu dzieła Antoine’a de Saint-Exupéry’ego na język pruski. 
Tak, tak, na język Prusów, o których jeśli wiemy cokolwiek, to zwykle niedokładnie lub błędnie. Na przykład, że „wymarli” (musiałaby być epidemia), że wybili ich Krzyżacy, pewnie w XIII wieku (aż takiego ludobójstwa nie uprawiali, bo byli choćby ekonomicznie racjonalni). Język pruski pozostał w pewnej liczbie świadectw (i druków!), więc przy pewnej dozie samozaparcia i wiedzy lingwistycznej udało się. W 2015 roku pisała o tym prasa, na przykład Gazeta Olsztyńska.
Szatkowski przypominał:
Na pruski przetłumaczono m.in. „Ojcze nasz”. „Słownik Elbląski” z XIV wieku liczył około 800 słów. Jeszcze w XVI wieku potrzebni byli tłumacze z pruskiego. Wówczas też wydano trzy luterańskie katechizmy po prusku. Przyjmuje się, że język wymarł ostatecznie w XVIII wieku.
Jeśli chodzi o język Mazurów, to również trzeba by kilka nieprawd i tez propagandowych odrzucić. Na przykład że nie ma takiego języka. Że Mazurów nie ma już całkiem (choć katastrofa się dokonała). Że jest (była) polska gwara mazurska. A gwara jest systemem ustnym i zróżnicowanym, więc nie nadaje się na bycie medium pisanym. Nie powinno się tego zakłamywać.
Poznajecie, Czytelnicy, spotkanie z Pijakiem?
Nastémpnó planete zanieskiwáł Zérán. Óne ôdziedżinÿ durowali fest krótko, naków zatopsili Małégo Princa w głémbokim sméntku.
- Co ti ajw robzis? - spitáł Zérána, chtórnégo nasét sziedzóncégo w czichoszczi prżed zbziéraninó pełnéch butlów ji zbziéraninó pustéch butlów.
- Psije - ôdpoziedżiáł sméntno Zérán.
- Dlácégój psijes? - spitáł Małi Princ.
- Cobi zabácÿcz - dáł ôdpozieszcz Zérán.
- Ô cém zabácÿcz? - pojénteresowáł szie Małi Princ, co juz pocón mu ûcuwacz.
- Cobi zabácÿcz, ze szie wstidam - wiznáł Zérán zziesajónc głowe.
Nie nazywajmy ekstrawagancją działań osób, które pracują nad własną tożsamością, 70 lat po tragedii. Jakie jest zdanie nauki o języku mazurskim? Spokojne socjolingwistyczna analiza, które jednak nie uwzględniała współczesnych działań rewitzalizacyjnych wyszła spod pióra prof. Gerda Hentschela.
Linki: Stowarzyszenie Prusów; Słownik pruski; Pruskie Wiki.

Thursday, April 27, 2017

Polityczne losy śląskiego języka regionalnego

Obserwacje w tym blogu są głównie lingwistyczne, ale społeczny byt systemu językowego, zmiana jego prestiżu, statusu, miejsc i sposobów używania są elementem najszerzej pojmowanej polityki. W demokratycznych krajach kwestiami politycznymi zajmuje się parlament. W kolejnej już kadencji Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej kwestia języka śląskiego (jako języka regionalnego w rozumieniu Ustawy z dnia 6 stycznia 2005 r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym) jest zgłaszana przez grupę posłów, tym razem po dwuznacznym wobec ówczesnego swojego posła Marka Plury procedowaniu (czytaj: przewlekaniu) sprawy przez Platformę Obywatelską w kadencji poprzedniej językiem śląskim chce się zająć .Nowoczesna Ryszarda Petru.
Marek Plura, obecnie poseł do Parlamentu Europejskiego, liczy, że PO poprze Nowoczesną. Tak o tym powiedział w Radiu Piekary (w drugiej części rozmowy).

.Nowoczesna jakiś czas temu z hukiem zaczęła działania.
Tu link do wypowiedzi na ten temat zamieszczonych na portalu Silesion.pl.
Zaczęło się sympatycznie i nowocześnie. Czyli z hasztagiem #SzafnymyTo:

Fot. Adam Lejman-Gąska
Tygodnik Nowiny.rybnik.pl zrelacjonował ogłoszenie inicjatywy:
Entuzjastami dla zaproponowanej przez Nowoczesną ustawy są prof. Zbigniew Kadłubek (śląski intelektualista, Uniwersytet Śląski), Łukasz Kohut (regionalista z Rybnika) i Ilona „Potania” Chylińska (raperka z Mysłowic).
– Wszystkie te osoby, przyjaciele śląskiej godki, spotkały się z dziennikarzami w Muzeum Śląskim w Katowicach na konferencji prasowej zorganizowanej z okazji inauguracji prac nad tą ważną dla Ślązaków ustawą - poinformował nas Bartosz Dudzik, dyrektor biura poselskiego Moniki Rosy w Katowicach.
Czy będzie to coś więcej niż deklaracja i akcja wizerunkowa, okaże się w przyszłości.
Nie jest to oczywiście sprawa oczywista i bezkonfliktowa — stąd długotrwałość i nieskuteczność poprzednich działań. Portal Kresy.pl tak pisze o tym samym zdarzeniu, jako o zmianie statusu „gwary śląskiej”:
Prawo i Sprawiedliwość nazwało pomysły Nowoczesnej szkodzącymi polskiej racji stanu.
Ten bardzo radykalny głos PiS to wypowiedź posła Stanisława Pięty, znanego z wypowiedzi ostrych i budzących kontrowersje. Jak zmiana polityki językowej szkodzi racji stanu? To zapewne zależy od sposobu jej pojmowanie. Dementi nie było.